Mieszkańcy przedmieść, którzy wyprowadzili się tam wierząc, że dzięki temu będą więcej na powietrzu i w ruchu, doświadczają czegoś wręcz odwrotnego: mniej chodzą, więcej jeżdżą, wożą dzieci do szkoły
"Maria, skrajna i jawna "reakcjonistka", była przez ówczesne (komunistyczne) władze szykanowana. Jednakże tkwiła w niej jakaś siła nie pozwalająca poddawać się." - sylwetkę Marii Antoniny Bonieckiej w liście do redakcji przypomina Grzegorz Świstak. Jej imieniem ma być nazwane nowe rondo w Szczecinie.
Pasjonat historii Podjuch i mało znanych zakątków tej dzielnicy spotka się dziś z miłośnikami dziejów Szczecina w salonie ProMedia. Początek o godzinie 18.
Na niewielkim, zapomnianym, okalającym kościół w Zdbowie cmentarzu, wśród pozostałości kilku nagrobków, wyróżnia się okazałe mauzoleum rodziny Rée.
Zobaczcie, jak zaczęła się historia autobusów, które dziś znów ratują komunikację miejską. To materiał nieistniejącej już Prywatnej Telewizji Morze, która w 1994 r. relacjonowała podpisanie kontraktu na dostawę 40 autobusów Volvo.
Wybitnych, ciekawych, zasłużonych, a zarazem związanych z naszym miastem kobiet, które nadają się na patronki ulic i placów, na pewno nie zabraknie. Polek, Niemek, Pomorzanek. Nie trzeba długo szukać
Zaraz po katastrofie w północnym skrzydle do dyrekcji Zamku Książąt Pomorskich trafiła kopia dokumentacji z planem schronu pod zabytkiem. Jednak dopiero teraz, po prawie roku, podziemia są sprawdzane.
Ponad 10 metrów pod Zamkiem Książąt Pomorskich w Szczecinie jest wielki schron z czasów II wojny światowej, w którym w 1944 r. zginęły setki niemieckich mieszkańców. Czy wciąż są ich tam szczątki? Czy to zawalenie się fragmentu tych podziemi spowodowało rok temu katastrofę budowlaną w skrzydle północnym? Czy zagrożony jest cały zamek?
- Zajezdnia czy kolejowe zakamarki Szczecina? - zastanawiał się Krystian - jedna z kilkuset osób, które w sobotnie przedpołudnie miały wyruszyć na niebanalne szlaki turystyczne w naszym mieście.
Pod pomnikiem Adama Mickiewicza szczecińscy studenci palili gazety, stoczniowcy mieli już przygotowane pocięte kable, aby ich bić, a redaktor Ireneusz Jelonek pisał o "chwastach, które trzeba wyplenić, aby nie zatruwały patriotycznej gleby".
Osadnicy i inne osoby, które przybyły na ziemie przyłączone do Polski po II wojnie światowej, zupełnie nieświadomie wrastały tutaj poprzez ciężką pracę, codzienne mozolne wykonywanie obowiązków, przywiązanie do rodziny - mówi Andrzej Krywalewicz, regionalista z Bań.
To bardzo dobre miejsce na ten pomnik, a krzyż powinien być jego dominantą. Krzyż to polskość - mówi o kontrowersyjnym projekcie budowy pomnika przy pl. Solidarności ksiądz Aleksander Ziejewski, pełnomocnik arcybiskupa Andrzeja Dzięgi.
Zastanawiają się nad tym w najnowszym numerze tygodnika "Polityka" Edwin Bendyk i Urszula Schwarzenberg-Czerny.
W 1938 r. w czasie "nocy kryształowej" spalono szczecińską synagogę. W lutym 1940 r. w mieście przeprowadzono pierwszą w III Rzeszy masową wywózkę Żydów.
W stanowisku przygotowanym przez radnych Platformy Obywatelskiej jest mowa zarówno o studentach i intelektualistach, którzy "wystąpili przeciwko władzy PZPR i dominacji Związku Radzieckiego", jak i o obywatelach Szczecina żydowskiego pochodzenia zmuszonych do wyjazdu z kraju w wyniku antysemickiej nagonki komunistów.
Dzięki specjalnej nakładce na współczesną mapę można dokładnie prześledzić, gdzie przed wojną stały domy, które z nich ocalały i co powstało po II wojnie światowej w miejscu dawnej zabudowy.
Bronisław Klimczak ps. "Sokół" został w 1950 r. skazany na karę śmierci w najgłośniejszym procesie powojennego Szczecina. W czwartek jego bratanek odebrał w Pałacu Prezydenckim w Warszawie notę identyfikacyjną dotyczącą stryja.
Przez kilkaset lat to była może najważniejsza ulica w Szczecinie. Od rynku z ratuszem i kościołem, obok kolejnych targowisk, prowadziła przez bramę w średniowiecznych murach obronnych do klasztoru tuż za fosą. Aż pewnej nocy - z wielkim hukiem walących się domów - ulica abdykowała.
Tę ulicę dotknął największy kataklizm w dziejach Szczecina. Do naszych czasów nie zmieniła się tu tylko pierwotna (ale spolszczona) nazwa
Dziennikarz, prezenter, publicysta, radiowiec, miłośnik Szczecina i jego historii - Roman Czejarek - jest kolejnym bohaterem szczecińskiego cyklu "Myśli niepodległe".
Uniwersytet Szczeciński, po długich staraniach, sprzedał budynek dawnej stajni przy Zamku Książąt Pomorskich. Nowy właściciel kupił go za ok. 2,3 mln zł
"Dzisiejsza wieczerza wigilijna jest tym szczególniejsza, że to pierwsza Gwiazdka po straszliwej wojnie, pierwsza w wolnej ojczyźnie, pierwsza tu na ziemi odzyskanej, w polskim Szczecinie..." - świąteczne wydanie "Kuriera Szczecińskiego", grudzień 1945 r.
Chciwość radnych i niekompetencja urzędników: najpierw sami namieszali, a potem chcieli zrzucić winę na ludzi, których wprowadzili w błąd i narazili na straty. Skąd to znamy? Z XIX-wiecznego pruskiego Szczecina
Kiedyś łączyła się z główną arterią. Ale po II wojnie światowej - z niezrozumiałych powodów - postanowiono zlikwidować jej część. Mimo to w polskich czasach ta ulica jest nawet ważniejsza niż kiedyś.
Wokół interweniujących zaczyna gromadzić się tłum. Milicjanci zatrzymują przejeżdżający samochód i wciągają do niego pijanego. Nie odjeżdżają. Ludzie wywracają auto. Wtedy dołącza do nich Adam. Jeszcze dziś pamięta: - Masa ludzi wokół leżącego samochodu. Krzyczą. To i ja razem z nimi
Miała 23 lata, kiedy za romans z nadwornym włoskim grajkiem została zesłana do 16-tysięcznego miasteczka na prowincji, gdzie spędziła resztę życia. Zostawiła za sobą marzenia o wielkiej miłości, wygody i blichtr królewskiego dworu, cztery lata małżeństwa z następcą pruskiego tronu i dwuletnią córeczkę, której już nigdy później nie zobaczyła.
Przez wieki był to niemal niezabudowany teren. Krajobraz urozmaicał tylko wiatrak. Potem zamieszkała tu jedna z najznamienitszych postaci Szczecina. Nie pozostał po tym żaden ślad
Najpierw, w 1843 r., kolej dotarła do Szczecina i powstał dworzec w miejscu, gdzie jest do dziś. Dwa lata później zapadła decyzja, by obok zbudować całą dzielnicę: Nowe Miasto
Wytyczenie tej ulicy wiązało się z przestrzenną rewolucją w Szczecinie. Przy okazji wykonano wiele wymagających znacznych nakładów prac, które już jakieś 30 lat później okazały się zbędne.
Przy tej ulicy zamieszkali ludzie, których domy wcześniej spalili rządzący miastem Francuzi. Początki ul. 5 Lipca wiążą się z pruskim oblężeniem okupowanego przez wojska napoleońskie Szczecina w 1813 r.
Kiedyś były tu wiejskie domki w zabudowie ryglowej. Potem wyparły je kamienice. Ostatnie z nich budowano już w III RP. Po świąteczno urlopowej przerwie wracamy do naszych zagadek z cyklu "Co to za ulica?"
Ulica Robotnicza i cała Żelechowa rozwijały się dzięki bliskości Odry i pewnemu oddaleniu od twierdzy Szczecin. To, co przez wieki było dobrodziejstwem, na koniec przyczyniło się do katastrofy.
Kiedyś nazwa tej ulicy brzmiała dumnie, ale potem priorytety się zmieniły. W tym miejscu zmieniło się zresztą (prawie) wszystko.
Nietypowy, łukowaty kształt ul. Dziennikarskiej w Szczecinie-Dąbiu odzwierciedla dawny przebieg średniowiecznych murów obronnych.
Ta ulica ma jakieś 270 lat, ale ok. 70 lat temu bardzo się zmieniła. A na początku tego wieku - jeszcze bardziej.
Po zakładach przemysłowych, które kiedyś decydowały o charakterze tej ulicy, prawie nie ma już śladów. Ale tutejszy genius loci wciąż trwa.
Cześć tej ulicy wygląda niemal jak przed wojną, inna część zupełnie inaczej. W tej drugiej części nawet siatka ulic się zmieniła.
Jak na miejsce, które jeszcze na początku XX w. było daleko poza miastem, ten rejon Szczecina ma bogatą i ciekawą historię.
To dziwnie wypaczona ulica. Główna droga wiedzie dalej na wprost, ale nasza ulica odbija w bok, a potem nie bardzo wiadomo, gdzie właściwie się kończy
Czeladnik cechu kuśnierzy, który dałby się przyłapać w tym miejscu, ryzykował karę w postaci utraty dwutygodniowych zarobków. Bo ul. Podgórna w części, gdzie dziś stoi m.in. Książnica Pomorska, od XIV do XVII w. cieszyła się zdecydowanie złą sławą.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.