Nie pojedziemy z dworca nad morze, ale wzdłuż Odry na Skolwin.

Serce się kraje, kiedy patrzy się na precyzyjnie zaprojektowaną mozaikę na ścianie budynku Stoczni Szczecińskiej przy ul. Stalmacha. Bo piękna mozaika z gryfem się rozpada. Szkiełka, które odpadły, odsłaniają zaprawę, która nasiąka wodą i pęka. Przydałoby się to umyć, zakonserwować.
Trafiamy na Gocław tzn. chyba przenosimy się do innej rzeczywistości miejskiej. - To inne miasto na przestrzeni miasta. Mniej tu sklepów korporacyjnych, więcej małych sklepików - pokazuje mój przewodnik. Na zaniedbanych budynkach rzuca się w oczy niesamowite nagromadzenie murali Pogoni. Galerię na dzielnicy zaczyna ten wielkoformatowy z dwoma gryfami i trzymającym racę. - To nie tagi szybko zrobione w śródmieściu, żeby zaznaczyć teren, się popisać. To pracochłonne murale Pogoni albo starannie odbijane od szablonu jej logosy. To wszystko jest naprawdę szczerze wykonane - mówi nasz przewodnik.
Cała dzielnica maluje murale? - pytam.
- Piłkarskie kluby. Mieszkańcy tak identyfikują się z miastem. Też chcą, żeby ta dzielnica fajnie wyglądała. A zrobienie takiego muralu to nie tanie malowanie, do tego potrzeba luksusowych 'dezodorantów' - tłumaczy Rafał Bajena.
Ten najskromniejszy jest chyba najstarszy. Na czarnym tle białe litery układają się w hasło 'Szczecin moim miastem, Pogoń moim życiem'.
Na wysokości papierni Skolwin jedziemy wzdłuż muru przy nasypie kolejowym, 200 metrów z nawarstwiającymi się napisami. Ledwie można rozczytać struchlałe słowa z hasła 'Odra, Nysa, granica pokoju, niech żyje ojczyzna, jubileusz walki o pokój i rozkwit naszej ojczyzny, perspektywy, lepszego, XX lat PRL'. Potem ktoś tu napisał też 'Wielka Polska', różowym sprayem. A przed ostatnimi wyborami zostały skreślone skróty partii: PO, PiS, PSL, SLD, z dopiskiem 'Nie głosuję'.
- Tu od co najmniej trzech pokoleń malowane są manifestacje miłości do ojczyzny - pokazuje Bajena.
Dalej pod czujnym wzrokiem mieszkańców obserwujących z okien, czytamy napisy na budynkach Skolwina. Ściany potrafią mówić, kto donosi, jest gadem, dzielnicową suką, gdzie mieszka persona non grata.
- Szczecin luzu afrykańskiego - zachęca do odkrywania miasta z szelmowskim uśmiechem Rafał Bajena.
Wszystkie komentarze