Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nalepki "Ambasada Republiki Białorusi" z napisami po polsku i rosyjsku działacze Młodzieży Wszechpolskiej zawiesili nad wejściem do biura posłanki w podszczecińskim Gryfinie w środę. Nagrali akcję i umieścili film na swoim profilu w mediach społecznościowych. - Czołem - zaczynają swoje wystąpienie. I tłumaczą, że zawieszają takie szyldy na biurach posłów Lewicy, bo tych polityków nie obchodzi interes Polaków, tylko interes państwa białoruskiego.

- Od razu lepiej - kończą swoje nagranie po zawieszeniu szyldów dwaj zadowoleni aktywiści MW z Gryfina.

Posłanka zawiadomiła policję.

- Nie mam wątpliwości, że akcja ma związek z moją deklaracją dotyczącą uchodźców. Zapowiedziałam, że udzielę im schronienia - mówi Katarzyna Kotula. - Ci, którzy najgłośniej krzyczą, że są obrońcami życia, teraz organizują nam zalepianie biur.

Kotula: Przyjmę pod swój dach uchodźców

Kotula, która przed uzyskaniem poselskiego mandatu w 2019 r. była działaczką ruchów kobiecych i angażowała się m.in. w obronę ofiar księży pedofilów, zapowiada teraz, że jej rodzina przyjmie pod dach swojego trzypokojowego mieszkania w Gryfinie uchodźców koczujących na polsko-białoruskiej granicy. I nie będzie to pierwszy raz, kiedy komuś potrzebującemu udzieli pomocy, bo tak kiedyś jej ojcu pomocy udzielili zwyczajni berlińczycy.

- Na początku lat 80. mój tata wyjechał za chlebem do Berlina. Spał na ławce. I to mieszkający tam ludzie pomogli mu znaleźć pracę i mieszkanie - opowiada posłanka. - Ja miałam wtedy trzy latka, tatę zastał za granicą stan wojenny, zobaczyłam go dopiero po trzech latach.

Kotula: Obrońcy życia tylko na koszulkach

Posłanka ostro krytykuje postawę rządu PiS wobec uchodźców i to, co się dzieje na polsko-białoruskiej granicy. Domaga się udzielenia humanitarnej pomocy tym, którym uda się przedrzeć na polską stronę.

Kilka dni temu mówiła w Sejmie: - Na polskiej granicy umierają ludzie. Zamiast im pomóc, budujecie mur. Wywozicie kobiety i dzieci do lasu i mówicie, że to kwestia polskiej racji stanu. Kryzys, który mamy na granicy, to przede wszystkim kryzys człowieczeństwa. Wpuśćcie na granicę organizacje humanitarne, uruchomcie procedury azylowe, a jeśli [przybysze] ich nie spełnią, to w cywilizowanych warunkach odeślijcie ich do domu. Można chronić bezpieczeństwo i jednocześnie pozostać człowiekiem.

Katarzyna Kotula mówi, że po swoich wystąpieniach w obronie życia uchodźców i deklaracji o udzieleniu im schronienia otrzymuje na swoją skrzynkę pocztową niewybredne, hejterskie, szydzące z niej komentarze.

- To całe środowisko pseudopatriotyczne robi wszystko, żeby mnie ośmieszyć, obrzydzić w oczach ludzi. - To są "obrońcy życia" tylko na noszonych przez siebie koszulkach. To środowisko mówi, że każde życie jest święte. A dzisiaj okazuje się, że tego sprawdzianu z ochrony życia nie zdają.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.