W związku z zagrożeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa na dwa tygodnie zostaną zamknięte szkoły, przedszkola i żłobki w całym kraju. Rodzice są pełni obaw.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Premier Mateusz Morawiecki poinformował w środę rano o zamknięciu szkół, uczelni, instytucji kultury. Placówki oświatowe mają być zamknięte od poniedziałku. Od czwartku nie będą prowadzić zajęć.

Zamknięte szkoły. Rodzice zaniepokojeni

W czwartek i piątek placówki będą opiekować się dziećmi, których rodzice nie zdążą zapewnić im opieki. W poniedziałek nie będzie już można wysłać dzieci do szkół, przedszkoli i żłobków. Rodzice nie kryją obaw.

– Niezależnie od tego, czy zatrzymamy pracę placówek oświatowych na dwa tygodnie czy na miesiąc, to nie załatwi sprawy. Moim zdaniem to niepotrzebna panika. Mam wolny zawód i opieka nad dziećmi nie stanowi dla mnie wyzwania. Jestem jednak zmartwiona tym, że moja córka, która jest w ósmej klasie, traci zajęcia – mówi Agnieszka, mama Melisy i Malwiny. Obie dziewczynki chodzą do Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I stopnia w Szczecinie. – Jeśli szkoły będą zamknięte dłużej niż dwa tygodnie, to egzaminy staną pod znakiem zapytania. Przygotowanie dzieci z kolei będzie pozostawiać wiele do życzenia.

Pani Kamila nie będzie miała większego problemu z tym, żeby zostać na jakiś czas w domu z synem, dwuletnim Felkiem. Jest pracownicą branży turystycznej.

– Dla mojego szefostwa to będzie nawet komfortowa sytuacja, bo w firmie jest teraz ogromny zastój. Z jednej strony cieszę się, że spędzę czas z dzieckiem, z drugiej zastanawiam się, jak będą wyglądały formalności. Szczególnie w żłobku, bo Felek chodzi do placówki niepublicznej, żłobka Żuczkowo. Nie wiemy jeszcze, czy będziemy mieć jakieś zwroty. Jak na razie to komfortowa sytuacja, ale nie wiem, jak to będzie, jak żłobek będzie zamknięty dłużej niż dwa tygodnie – wyjaśnia Kamila.

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus. "Ogranicz kontakty z urzędami skarbowymi". Apel o korzystanie z elektronicznego rozliczania podatków

"Ta decyzja mogła poczekać"

Joannę z kolei decyzja rządu martwi. Jest marketingowcem w dużej firmie, mąż pracuje poza miastem, nie ma w Szczecinie bliskich, którzy mogliby zająć się jej córkami (8- i 15-latką).

– To decyzja, która mogła jeszcze poczekać. Mam kontakt z koleżanką z Wielkiej Brytanii, gdzie jest więcej zarażonych niż u nas. Tam nadal wszyscy chodzą do szkoły i pracy. Będę miała duży problem. Nie wiem, czy będę miała możliwość pracy zdalnej lub wzięcia urlopu. Może pracodawca pozwoli mi w pracy na opiekę nad dziećmi? Mam dużo znaków zapytania – mówi Joanna. – Starsza córka jest na początku szkoły średniej. Ma mnóstwo przedmiotów i zadań. Dodatkowo w tym tygodniu w ramach wymiany opiekowała się uczniami z innych krajów. Do tego dojdą dwa kolejne tygodnie bez lekcji. To mnie mocno martwi.

Koronawirus w Polsce

Na naszych mapach znajdziecie lokalizacje przypadków koronawirusa w naszym kraju i poza jego granicami.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Czy zamknięcie szkół to właściwy ruch w walce z koronawirusem?

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    15 latka nie jest w stanie zająć się 8 letnią siostrą? Brawo! Moje dzieci (9 i 11) lat potrafią sobie doskonale poradzić w domu.
    @Marcin Ossowski
    To samo pomyślałam. Licealistka nie może sama zostać w domu i zaopiekować się siostrą?
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    bosze. Nie ma kto się zając 15 latka w domu? A cóż za patologię ta matka wychowuję?
    już oceniałe(a)ś
    19
    1
    No to już mamy pierwszy pokaz odpowiedzialności polskiego społeczeństwa. "Niepotrzebna panika" - dobre sobie. Czy te panie i panowie z dziećmi już kompletnie nie czytają gazet, nie oglądają wiadomości, nie wiedzą o świecie nic a nic? Istnieje duża obawa, że rodzice z dziećmi potraktują wolne w szkole jak kolejne ferie i towarzystwo rozprzestrzeni się radośnie ze swoimi małymi nośnikami wirusa po korytarzach POZów, po centrach handlowych i gdzie się tylko da. Nasze społeczeństwo musi zrozumieć, że to jest nieprawdopodobnie poważna sprawa, że faktycznie społeczeństwo musi odbyć kwarantanne. W domu! O ile to możliwe.
    już oceniałe(a)ś
    21
    3
    Za mało testów, przez to ludzie myślą, że u nas jest mało zarażonych.
    już oceniałe(a)ś
    16
    0
    To nie są żadne obawy, ale fochy głąbów rozdrażnionych tym, że dotychczasowy porządek dnia i być może ich plany na najbliższą przyszłość zostały zakłócone.
    Ciekawe, czy tak samo by się kompromitowali, gdyby koronawirusy dało się zobaczyć gołym okiem, a przy tym miałyby wyszczerzone zębiska i pianę na pysku.
    już oceniałe(a)ś
    16
    1
    Poraża głupota, niewiedza ( przy powszechnym dostępie do informacji) i skrajna nieodpowiedzialność...
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Nie "rodzice" a dwie panie. Tymczasem tytuł sugeruje, że jest to powszechna opinia.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0