W gruzy zamieni się schron stojący przy ul. Kołobrzeskiej, w sąsiedztwie ulicy Druckiego-Lubeckiego i pętli tramwajowo-autobusowej przy ul. Ludowej.

Widać go z daleka. Stoi na niewielkim wzgórzu i liczy aż sześć kondygnacji. Jest wyższy niż typowa, śródmiejska kamienica.

Właściciel się nie chwali

Cała operacja owiana jest mgiełką tajemnicy. Chociaż przeprowadzono już pierwsze wybuchy, na miejscu próżno szukać jakiejkolwiek tablicy informacyjnej. Niewiele do powiedzenia ma też inwestor – J.W.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej