Pomysł na krawężniki i znaki, które mogłyby zapewnić bezpieczeństwo w nieoświetlonych miejscach zrodził się podczas podróży po Europie.

– Zwróciłem wtedy uwagę na to, że w miastach europejskich jest bardzo rozwinięta infrastruktura rowerowa, ale część ścieżek jest źle oznakowana. Zacząłem szukać rozwiązania, które mogłoby rozświetlić te miejsca – wyjaśnia Marcin Hamerski, pomysłodawca projektu.

Długa droga i testy

W założeniu produkt miał się składać z prefabrykowanych elementów i zawierać części fotoluminescencyjne, po to żeby nie było potrzebne zasilanie prądem.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.