Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Jeszcze dziś, gdy o tym myślę, mam na plecach dreszcze – wspomina po 40 latach od tych wydarzeń Stanisław Kocjan, który w sierpniu 1980 r. znalazł się we władzach strajkowych, a po wyborach w 1989 r. został posłem pierwszej kadencji Sejmu III RP. – Nigdy wcześniej i nigdy później nie było w Polsce atmosfery takiego ogólnego uniesienia.

18 sierpnia 1980 r. w Szczecinie, na wieść o protestach w Gdańsku, wybuchł strajk. Zainicjowała go w stoczni „Parnica” grupa działaczy nielegalnych Wolnych Związków Zawodowych skupionych wokół Aleksandra Krystosiaka. Wolnozwiązkowcy motorówką dotarli do Stoczni Szczecińskiej, wtedy im. Adolfa Warskiego. Komitet strajkowy w stoczni przekształcił się w Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, którego przewodniczącym został, wtedy jeszcze zupełnie nieznany, magazynier Marian Jurczyk.

37 szczecińskich postulatów strajkowych

Wielu uczestników tego historycznego strajku miało doświadczenia z Grudnia '70, kiedy to komunistyczne władze utopiły robotniczą rewoltę we krwi. Po tamtej masakrze, 18 grudnia 1970 r. władzę w Szczecinie przejął na pięć dni Ogólnomiejski Komitet Strajkowy, któremu podlegało ponad sto przedsiębiorstw. Niektórzy historycy mówią nawet o „republice szczecińskiej".

Doświadczenia Grudnia'70 wykorzystano podczas organizacji strajku w sierpniu 1980 r.

W nocy z 18 na 19 sierpnia w strajkującej stoczni robotnicy spisali 37 postulatów. Większość miała charakter socjalny i ekonomiczny, ale największe znaczenie miały żądania polityczne. Pierwszy postulat dotyczył utworzenia niezależnego od partii i rządu związku zawodowego. Robotnicy domagali się też m.in. zniesienia cenzury, zaprzestania prześladowań opozycji politycznej, wzniesienia pomnika upamiętniającego ofiary Grudnia ’70, gwarantowanego ustawą prawa do strajku, a także opublikowania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Całe Pomorze Zachodnie walczy z komuną

W sierpniu 1980 r. do strajku przyłączyli się robotnicy z całego Pomorza Zachodniego, choć protesty w małych miejscowościach często wymagały większej odwagi i nie miały takiego społecznego wsparcia, jak w stolicy regionu.

– Strajkujący w terenie, w małych zakładach mieli znacznie trudniej – wspomina Stanisław Kocjan, który w Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym reprezentował Zakłady Chemiczne „Police”, czyli kombinat zatrudniający 5,5 tysiąca osób. – Sierpień '80 także ludziom na prowincji, gdzie żyło się jeszcze ciężej niż w dużych ośrodkach, dał nadzieję. Po strajkach „teren” podniósł się, zaczął się organizować, ożyły obywatelskie i wolnościowe postawy w mniejszych miejscowościach.

W Świnoujściu strajk w Morskiej Stoczni Remontowej wybuchł już 18 sierpnia, podobnie jak w Szczecinie. Następnego dnia proklamowano strajki w świnoujskim porcie i Przedsiębiorstwie Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Odra”. W następnych dniach akcje strajkowe podjęli pracownicy przedsiębiorstw komunalnych i budowlańcy. Transparenty z napisem „Strajk!” wywoływały szok u licznych w tych dniach w Świnoujściu gości z NRD. Strajkował też Stargard – m.in. Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego i Zakłady Wytwórcze Wyrobów Cukierniczych WSS „Społem". Do walki o prawa robotnicze i swobody obywatelskie przystąpiły też zakłady pracy w mniejszych ośrodkach – np. Szczecinku, Wałczu, Pyrzycach.

Szczecin miał pod sobą pół Polski

W Sierpniu'80, po jednej dobie strajku, w Szczecinie i regionie stało już 21 zakładów pracy. Po tygodniu od wybuchu protestu do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego należało 150 komitetów. W końcowej fazie strajk ogarnął około 350 zakładów pracy. Mało kto dzisiaj pamięta, że Międzyzakładowemu Komitetowi Strajkowemu w Szczecinie podporządkowane były strajkujące zakłady pracy z Wrocławia, Wałbrzycha i Bydgoszczy. Szczecin był drugim po Gdańsku miastem w Polsce pod względem siły protestu.

30 sierpnia 1980 r., po dramatycznych nocnych negocjacjach, o ósmej rano w stoczniowej świetlicy został podpisany „Protokół ustaleń w sprawie wniosków i postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z Komisją Rządową w Szczecinie". Było to pierwsze z trzech historycznych Porozumień Sierpniowych (następnego dnia podpisano je w Gdańsku, a trzy dni później w Jastrzębiu).

– Szczecin jako pierwszy rozbił tamę i woda poszła – wspomina Stanisław Kocjan. – Po podpisaniu porozumienia szczecińskiego nie można już było nie podpisać go w innych ośrodkach.

Tak powstawała nasza tożsamość

Nie wszystkie żądania jednak spełniono, np. w podpisanym porozumieniu, obejmującym 29 postulatów, w przypadku cenzury słowo „znieść", na żądanie władzy, zostało zastąpione słowem „ograniczyć". Mimo to największy strajk w historii Szczecina zakończył się zwycięstwem. Komunistyczna władza zgodziła się na powstanie wolnych związków zawodowych – powstała „Solidarność". Zaczęła się nowa era w dziejach Polski i trwający półtora roku, zakończony stanem wojennym "karnawał Solidarności".

Według socjologów, Grudzień '70 i Sierpień '80 to daty z 75-letniej historii polskiego Pomorza Zachodniego, które najbardziej cementują wciąż szukające swojej tożsamości społeczeństwo Szczecina.

.. .

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.