Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy pod koniec 1995 roku polskie i niemieckie samorządy tworzyły Euroregion Pomernia, współpraca między krajami była jeszcze w powijakach. Unia Europejska wydawała się odległą perspektywą, nie mówiąc o otwarciu granic i swobodnym podróżowaniu. Nie brakowało twórców scenariuszy, dla których współpraca polsko-niemiecka, szczególnie na pograniczu, oznaczała jedynie rychłe „wykupienie nas przez Niemców”. Ten lęk przed Niemcami nasilił się ponownie tuż przed wejściem Polski do UE.

Dziś wiemy, że stało się odwrotnie. Jeżeli już ktoś kogoś miał „wykupić”, to raczej Polacy przypuścili szturm na przygraniczne, niemieckie miejscowości. Zajęli nieruchomości tych Niemców, którzy po zjednoczeniu kraju, wyjechali do bogatszej, zachodniej części. Okazało się, że ich domy są tańsze niż te po polskiej stronie granicy. W efekcie są miejscowości, w których już połowa ludności to Polacy. W trzytysięcznym miasteczku Loecknitz stanową grupę 650 mieszkańców.

Ci, którzy osiedli się u niemieckiego sąsiada, wciąż pracują np. w Szczecinie, ale dzieci chodzą już do niemieckich przedszkoli i szkół. Są też osadnicy, którzy przenieśli tam także swoje życie zawodowe. Przyjeżdżają jednak do Szczecina, do rodziny, ale też po zakupy, lub do kina. Nie chodzi tylko o to, że jest taniej. Szczecin to po prostu największe i najbogatsze pod względem swojej oferty miasto w okolicy. Wypełnia swoją miejską rolę dla polskich przedmieść i dla niemieckiego pogranicza.

Stolica euroregionu

Jest też ważny dla Niemców z pogranicza. W lipcu 2019 roku głośnym echem odbił się tekst Matthiasa Diekhoffa opublikowany w Nordkurier, największej gazecie w północno-wschodniej części Niemiec. „Will Stettin durchatmen, brauch es beide Lungenflugel” („Jeśli Szczecin bierze głęboki oddech, potrzebuje obu płuc”) – głosił tytuł.

Matthias Diekhoff pytał w swoim materiale: Czy Szczecin może odgrywać jeszcze większą rolę? I tu pada kluczowe pytanie: „Czy mógłby być stolicą polsko-niemieckiej aglomeracji?”. Z geograficznego punktu widzenia to naturalne. Tak było zresztą przez wieki. Na historycznych mapach widać, że Szczecin leży w centralnej części Pomorza. To była stolica księstwa Gryfitów, a potem pruskiej prowincji.

Matthias Diekhoff opisywał w swoim artykule niemiecki punkt widzenia, patrząc na Szczecin z perspektywy wschodniej części Meklemburgii – Pomorza Przedniego. Stolicą tego landu jest Schwerin, miasto oddalone od wschodniej granicy landu aż o 300 km (tyle jedzie się ze Schwerina do granicy autostradą A20). „[Schwerin] jest położony na zachodzie regionu i niespecjalnie interesuje się problemami wschodnich gmin” – uważa Diekhoff. Mieszkańcy niemieckich przygranicznych gmin mają się też czuć ignorowani przez stolicę Niemiec, czyli Berlin.

W pewnym sensie Szczecin taką nieformalną stolicą regionu już jest.

– Nigdzie bowiem wzdłuż całej polsko-niemieckiej granicy nie doszło do tak dalekiej integracji, jak u nas – mówi Rafał Zahorski, doradca marszałka województwa ds. gospodarki morskiej.

– Sami Niemcy uznali Szczecin za stolicę całego Euroregionu Pomerania. Stworzyli niemiecko-polskie biuro metropolii szczecińskiej w Anklam, a w Passewalku berlińsko-szczecińską strefę ekonomiczną, gdzie również pracuje polsko-niemiecki zespół ludzi. My uczymy się języka niemieckiego, a Niemcy polskiego. Oni jeżdżą do nas, a my jeździmy do nich. A wszyscy czujemy się „u siebie”.

Czego brakuje? Dobrej komunikacji. W pewnej formie istnieje tylko dzięki liniom kolejowym. Regionalne pociągi DB kończą swój bieg w Szczecinie. Przełomem może być decyzja Niemiec o wyłożeniu 480 mln euro na modernizację trasy Szczecin – Berlin. Jeśli po polskiej stronie również powstanie drugi tor, to wówczas Szczecin uzyska nie tylko błyskawiczne połączenie z Berlinem, ale przede wszystkim zostanie na dobre wpięty w niemiecką kolej regionalną. Biorąc pod uwagę to, że już teraz – po polskiej stronie granicy – mamy niezłą sieć kolejową i najnowocześniejszy tabor regionalny w Polsce, Szczecin stanie się polsko-niemieckim węzłem kolejowym w pełni zintegrowanym komunikacyjnie ze swoim obszarem metropolitalnym po obu stronach granicy.

Mała Dania nad Odrą

Transgraniczna współpraca Szczecina i Pomorza Zachodniego sięga także sąsiadów za morzem. Tu kluczowa jest gospodarka. Skandynawskie inwestycje bezpośrednie stanowią blisko połowę wszystkich inwestycji zagranicznych w Zachodniopomorskiem.

Najnowszy – pochodzący z kwietnia tego roku – przykład to szwedzka firma Hultafors Group, która zainwestuje w pierwszy w Polsce w pełni zautomatyzowany magazyn klasy A o powierzchni 30 tys. metrów kwadratowych. Powstanie w Goleniowskim Parku Przemysłowym. Hultafors Group produkuje odzież i obuwie robocze oraz sprzęt dla rzemieślników. Pod swoimi skrzydłami ma m.in. markę Snickers Workwear.

– To niezwykle dobra wiadomość, w tak trudnych czasach – komentuje marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. – Cieszę się, że Hultafors Group konsekwentnie realizuje swoje plany inwestycyjne, wszyscy przecież wiemy jak dziś wyglądają realia gospodarcze spowodowane pandemią koronawirusa COVID-19. Walczymy o utrzymanie jak największej liczby miejsc pracy, a każde nowe jest wyjątkowo cenne. Kolejna skandynawska firma doceniła Pomorze Zachodnie. Wierzę, że nasz region również dla tego inwestora okaże się dobrym nowym domem.

To ostatnie określenie nie jest przypadkowe. Wśród skandynawskich inwestorów Szczecin i okolice określane są jako „the most Scandinavian City”, Duńczycy mówią o „Polish Denmark”, czy też bardziej swojsko „mała Dania”.

– W hotelu rozmawiałem z rodakami, którzy mówili, że czują się tutaj jak u siebie – mówił w czasie Dni Skandynawskich w Szczecinie Steen Hommel, ambasador Danii.

Ten kraj zaistniał na Pomorzu Zachodnim nie tylko gospodarczo. Dania to jedno z państw, które od 1999 r. uczestniczyły w budowie Wielonarodowego Korpusu NATO w Szczecinie.

W Szczecinie można też spotkać sporo młodych Norwegów. Na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym jest największa w Polsce grupa studentów z tego kraju.

.. .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.