Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie ma wątpliwości, że przy pomocy eurofunduszy zarówno Szczecin, jak i region dokonały cywilizacyjnego skoku. Inwestycji i projektów, które udało się dzięki nim zrealizować, jest bez liku. Ogromna większość trwale zmieniła otoczenie i jakość życia. Nie wszystko jednak potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami. Dziś o tym, co nam nie wyszło, czyli nasze europorażki.

innowacyjne kanapki

Do największego kuriozum w historii eurofunduszy w Zachodniopomorskiem doszło w 2010 roku. Dzielono wówczas pieniądze dla mikroprzedsiębiorstw. Pula nie była mała, chodziło o 48 mln zł. Celem był „wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez innowacyjne inwestycje”. Poprawne wnioski złożyło 177 przedsiębiorców. 95 projektów otrzymało więcej niż połowę możliwych do zdobycia punktów, spełniając tym samym podstawowe kryterium konieczne do uzyskania unijnej pomocy. Rekordziści dostali gratis po milionie.

Na liście 95 projektów bardzo trudno było jednak znaleźć te, co do których nie było wątpliwości, że to „innowacyjna inwestycja”. Najwyżej oceniony projekt to np. kupno nowoczesnej linii technologicznej w zakładzie poligraficznym, czy też „innowacyjnego na skalę krajową” plotera.

Lista zdominowana była za to przez stomatologów i innych lekarzy. Na 95 projektów aż 25 stanowiły medyczne, z czego 14 to „stomatologiczne”. W dwóch przypadkach chodziło po prostu o otwarcie własnego gabinetu. Jeden ze stomatologów, który wartość takiej inwestycji oszacował na 570 tys. zł, dostał z UE aż 342 tys. zł bezzwrotnego wsparcia.

Para innych lekarzy zdobyła 453 tys. zł na wart 755 tys. zł projekt o nazwie „Wsparcie spółki (…) w początkowym okresie jej działalności i podniesienie jej konkurencyjności poprzez zakup innowacyjnego sprzętu stomatologicznego i ginekologicznego”. Tego rodzaju hasłowe uzasadnienie przy medycznych projektach dominowały. Padały sformułowania „podniesienie konkurencyjności”, „osiągnięcie pozycji lidera”, „innowacyjność”.

Przeglądając kolejne pozycje, okazywało się, że pod hasłem „wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez innowacyjne inwestycje” można zmieścić praktycznie wszystko. I tak jedna z firm otrzymała milion złotych z 3,6 mln potrzebnych na wybudowanie i wyposażenie domu weselnego. Także milion (z potrzebnych 3,3 mln) dostał przedsiębiorca z branży gastronomicznej na „wzrost konkurencyjności” smażalni ryb „poprzez innowacyjne inwestycje w branży gastronomicznej”. Innowacyjny okazuje się nawet zakup koparki wartej 366 tys. czy też budowa myjni samochodowej. Kolejną „innowacją” okazało się otwarcie pod światową marką Subway restauracji kanapkowej.

– Prawdziwych innowacji po prostu nie było – przyznał „Wyborczej” jeden z ekspertów oceniających projekty.

Fatalna droga rowerowa

Po tych doświadczeniach reguły udzielania dotacji zostały mocno zmienione. Zmieniła się też polityka rozdzielania funduszy w regionie. Powstała osobna pula dla tzw. specjalnej strefy włączenia, czyli środkowej części woj. zachodniopomorskiego słabo rozwiniętej gospodarczo.

– Wydzielimy osobny fundusz i przeznaczymy dla firm, które będą chciały inwestować w problematycznych miejscach, gdzie istnieją bariery rozwojowe. Przy rozdzielaniu funduszy najważniejszym kryterium nie będzie innowacyjność, tylko liczba miejsc pracy, które firma oferuje – wyjaśniał nowe zasady marszałek Olgierd Geblewicz.

Były, oczywiście, też chwalebne przypadki. W 2016 roku firma z Wałcza dostała dofinansowanie na wdrożenie produkcji innowacyjnych, piętrowych systemów parkingowych.

Do inwestycji, które uzyskały unijne dofinansowanie, a okazały się klapą, należy z pewnością budowa drogi rowerowej w Szczecinie, wzdłuż ulicy Gdańskiej. Trasa kosztowała 13 mln zł, z czego 5,8 mln refinansowała UE. Oddana w 2012 roku, po rocznym opóźnieniu inwestycja, okazała się przykładem tego jak nie należy projektować i budować infrastruktury rowerowej. Poza krótkimi odcinkami z nawierzchni bitumicznej trasa została poprowadzona zrujnowaną jezdnią, a oddzielające ją od aut separatory bardzo szybko uległy zniszczeniu. Kiedy ścieżka zaczęła się „sypać”, a jej stanem zainteresowała się „Wyborcza”, okazało się, że inwestycja została częściowo wykonana niezgodnie z projektem. Miasto musiało zwrócić część dotacji.

Trudno o nowe tramwaje

Generalnie jednak region szczęśliwie uniknął poważniejszych wpadek z eurofunduszami. Większym problemem jest natomiast dostanie się z dużymi projektami inwestycyjnymi na listę Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Z zaskoczeniem przyjęta została informacja, że w obecnej perspektywie Szczecin ma dotację tylko na dwadzieścia fabrycznie nowych autobusów. Plan zakupu kolejnych 80 jest, ale projekt jest na liście rezerwowej. Znajduje się tam obok kolejnego komunikacyjnego projektu – zakupu nowego taboru tramwajowego. W poprzedniej perspektywie Szczecin dzięki eurofunduszom kupił 28 niskopodłogowych swingów. Teraz nie ma na to pieniędzy. Miasto odnawia tabor kupując cztery częściowo niskopodłogowe tramwaje, które zresztą – w celu obniżenia kosztów – zmontowane zostały w Szczecinie. Unijne wsparcie znalazło się jedynie na modernizację tramwajów typu Tatra, które przed laty jeździły w Berlinie. Na liście rezerwowej znalazł się też projekt budowy drugiego etapu linii Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Jedyną tramwajową inwestycją, która zakłada budowę zupełnie nowej linii i która uzyska dofinansowanie UE, będzie jak na razie przedłużenie torów w ciągu ul. Ku Słońcu.

Szczecin ma także problem wynikający z nowej polityki Unii Europejskiej, która stawia na rozwój komunikacji miejskiej, kolejowej, rowerowej. Indywidualny transport samochodowy nie jest mile widziany. Przede wszystkim z powodu przyczyniania się do zanieczyszczenia powietrza, korkowania miast, obniżania standardu życia w śródmieściu. Stąd nie ma już co liczyć na dofinansowanie budowy kolejnego etapu Trasy Północnej. Problematyczne okazało się także dofinansowanie kontynuacji obwodnicy śródmiejskiej. Tu jednak udało się zastosować pewien wybieg.

Przedsięwzięcie odbędzie się jednak pod hasłem „Budowa zintegrowanego węzła komunikacyjnego Łękno wraz z infrastrukturą na przebiegu Trasy Średnicowej dla obsługi wewnątrz aglomeracji ruchu pasażerskiego”. Jak łatwo zauważyć, znikło hasło „obwodnica”. Jest „trasa średnicowa”. Poza tym mowa jest o samym węźle, który ma łączyć komunikację kolejową (Szczecińska Kolej Metropolitalna), autobusową, tramwajową i rowerową. Taka jest oficjalnie najważniejsza rola rozbudowanego skrzyżowania na styku linii kolejowej i al. Wojska Polskiego. Pojawiło się też w tym projekcie inne hasło pasujące do nowej, unijnej polityki: „odciążenie strefy śródmiejskiej od ruchu tranzytowego i ruchu komunikacyjnego”.

Torowiska tak, jezdnie nie

Ciekawym przypadkiem pokazującym złożoność problemów, na jakie napotkamy, sięgając po eurofundusze, jest program budowy i przebudowy torowisk w Szczecinie.

Na liście jest m.in. ul. Powstańców Wielkopolskich z rozbudową pętli tramwajowej na Pomorzanach. Długi odcinek torów na tej ulicy poprowadzony jest „w jezdni”, czyli np. tak jak na ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej. Unia Europejska tym razem nie dopłaci jednak do przebudowy całej ulicy, czyli torów, jezdni i chodników. Dopłaci jedynie do wydatków na same tory (i część jezdni, w których biegną). A co z jezdnią? Ta przecież też jest w fatalnym stanie, podobnie jak i uzbrojenie podziemne. Nie ma jednak wyjścia. Tę część inwestycji musi w stu procentach sfinansować miasto. W praktyce oznacza to jedno. W przypadku przebudowy torowisk możemy liczyć na dotację sięgającą 85 procent. Jeśli jednak dorzucimy do tego koszty modernizacji jezdni, które musimy pokryć samodzielnie, okaże się, że na całe przedsięwzięcie (modernizacja ul. Powstańców Wielkopolskich) uzyskamy około 50-60-procentową dotację.

Przyszłość jest teraz

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.