Portowcy w poprzednią niedzielę przegrali na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin 0:3. To była jedna z najbardziej bolesnych porażek nie tylko w tym sezonie, ale w ogóle w ostatnich latach. Klęska podopiecznych Kosty Runjaicia zepsuła wielkie święto, jakim był ostatni mecz Pogoni na stadionie Krygiera w obecnym kształcie.

Prawie 16 tys. kibiców na trybunach przecierało oczy ze zdumienia, ponieważ portowcy w ogóle nie przypominali efektownie grającej drużyny z poprzednich meczów. Zagłębie z zaskakującą łatwością zadawało kolejne ciosy i Pogoń – bardzo nieoczekiwanie – zanotowała pierwszą porażkę na własnym obiekcie od 25 sierpnia 2018 roku (po ośmiu zwycięstwach z rzędu i remisie).

– To był jeden z najgorszych meczów za mojej kadencji. Ostatnio wszystkie informacje związane z klubem były pozytywne, a my na boisku niestety zawiedliśmy – nie ma wątpliwości Runjaić. – Za nami kilka nieprzespanych nocy. Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby uporać się z tym, co się stało w niedzielę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej