– Oczywiście, te zmiany w budżecie mają swoje mocne uzasadnienie, ale liczyłem się z tym, że radni PiS będą dopytywać i wytykać błędy – mówi Paweł Bartnik, radny PO. – Tym bardziej że jest to sesja w trakcie kampanii wyborczej. Potem spotykamy się w październiku, już po wyborach. [Sesja jest 22 października, a wybory 13 października – dop. red.]. – Jestem zdziwiony. Radni PiS nie wykorzystali tego momentu.

Zdziwiony był też skarbnik miasta, zwykle omawiał zmiany w budżecie.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej