Wiele składów sędziowskich w katowickich sądach – okręgowym i apelacyjnym – od kilkunastu lat mierzy się ze sprawą, w której kluczową rolę mieli odegrać szczecińscy gangsterzy – Marek M. „Oczko” i Sylwester O. „Sylwek”.

22 stycznia 1997 r. na ul. Malczewskiego w Szczecinie zastrzelony został Wiktor Fiszman uważany przez policję za rezydenta białoruskiej mafii w Polsce. Do dzisiaj zbrodni tej nie udało się prawomocnie osądzić.

CZYTAJ TEŻ: "Jestem na utrzymaniu bliskich" - mówi Marek M. "Oczko". Właśnie rozpoczął się jego proces

Plan z hotelu „Warszawa”

Jak dowiodło śledztwo, egzekutorem był Zdzisław Ł., cyngiel śląskiego gangu kierowanego przez demonicznego bandytę Janusza T. „Krakowiaka". Według prokuratury „Krakowiak” był tylko pośrednikiem – za zorganizowanie zabójstwa wziął od „Oczki” 100 tys. zł, a „Zdzicho” dostał jedną piątą tej kwoty. Zbrodnię, według dwóch świadków incognito współpracujących z prokuraturą, zaplanowano w katowickim hotelu Warszawa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej