Chodzi o Baltic Spinning – jedną z pierwszych firm, które zainwestowały w Goleniowskim Parku Przemysłowym. 120 osób od 2003 roku zajmowało się tu produkcją przędzy dywanowej.

Bez świadectw pracy

O problemach spółki wiadomo było już od kilku miesięcy. Lokalne media pisały o poszukiwaniu inwestora. Nie znalazł się. Za maj i czerwiec 120-osobowa załoga nie dostała pełnego wynagrodzenia, ale zaledwie po 300-500 zł.

– To, że firma upada, jestem w stanie zrozumieć – mówi "Wyborczej" Robert Krupowicz, burmistrz Goleniowa. – Ale to co się dzieje w Baltic Spinning można chyba nazwać porzuceniem firmy przez właścicieli.

120-osobowa załoga, pozbawiona wynagrodzeń, z nieopłaconymi składkami ZUS, nie może odejść z firmy.

Burmistrz nie kryje swojego oburzenia. Ostry komentarz na ten temat opublikował na swoim oficjalnym profilu na Facebooku.

– Nie ma nikogo, kto mógłby im wydać świadectwa pracy – mówi burmistrz. – Skandalem jest fakt, że osobom, które zdecydowały się poszukać nowej pracy, firma nie wydaje dokumentów potwierdzających ustanie stosunku pracy i nie wyrejestrowuje ich z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej