To kolejny dowód na to, że szczecinianie nie mogą mieć żadnych nadziei na to, by został zażegnany konflikt o bulwar Chrobrego i część Nabrzeża Wieleckiego w rejonie Wałów Chrobrego pomiędzy PŻM-owską spółką Polsteam Żegluga Szczecińska a samorządem miasta. A to znaczy, że te nabrzeża nie będą wyremontowane.

CZYTAJ TEŻ: Jak spółka, która zatrudnia tylko jedną osobę (tj. prezesa), ma wyremontować nabrzeża?

Piątkowa radiowa wypowiedź zarządcy komisarycznego PŻM to jego pierwsza publiczna reakcja na skandal związany z organizacją tegorocznych Dni Morza w Szczecinie.

Po raz pierwszy w historii żadne jednostki zaproszone na morską imprezę przez miasto nie cumują przy bulwarze Chrobrego u podnóża Wałów Chrobrego. To skutek wygórowanych żądań finansowych ze strony prezesa Polsteamu Marka Witta. Za możliwość postoju kilku żaglowców czy oldtimerów w sąsiedztwie Wałów Chrobrego przez trzy dni Witt chciał od samorządu Szczecina 500 tys. zł netto (czyli ponad 600 tys. brutto). Gdy zorientował się, że miasto zmierza ku temu, by jednostki cumowały tylko na miejskich nabrzeżach (przy dworcu morskim i na Łasztowni), prezes PŻS obniżył cenę do „zaledwie” 50 tys. zł (w poprzednich latach miasto płaciło najwyżej kilkanaście tysięcy).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej