Przedstawiciele związków zawodowych działających w Gryfii przyjechali na posiedzenie Komisji Doraźnej ds. Gospodarki Morskiej zachodniopomorskiego sejmiku. Radni, związkowcy i goście nie doczekali się jednak przedstawicieli samej stoczni.

– Przykro mi, że jesteśmy ignorowani – skwitował to marszałek województwa Olgierd Geblewicz.

Pojawiła się za to – jako radna sejmiku – Małgorzata Jacyna-Witt od kilku dni pełniąca obowiązki prezesa Stoczni Szczecińskiej.

„Nie ma motywacji do pracy”

– Boli nas, że zamiast usiąść do stołu, cały czas słyszymy kłótnie o to, kto jest winien sytuacji w stoczni – zaczęła Aneta Stawicka z Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Stoczni. – Czas zakopać topór wojenny.

– Nam zależy na załodze, której średni wiek przekracza 50 lat – mówił z kolei Włodzimierz Wiśniewski, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej przy MSR. – Warunki pracy są złe. Nie ma motywacji do pracy. Ludzie nie są pewni, czy ich zakład będzie dalej istniał. Bawicie się nami!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej