W 2001 r. 29-letni wówczas Arkadiusz Kraska został skazany na dożywotnie więzienie. Pisał do mnie listy zza krat. W ostatnim z 2016 r. znalazły się słowa: „Mimo wszystko staram się funkcjonować normalnie. Nie myślę już o tym wszystkim, co mnie spotkało. Musiałem się nauczyć od nowa żyć w chorej rzeczywistości”.

Za pięć lat Kraska mógłby napisać pierwsze podanie o warunkowe zwolnienie. Prokuratura uważa jednak, że powinien wyjść na wolność już teraz, bo to nie on w 1999 r. zastrzelił dwóch ludzi.

Strzały podczas meczu

Wieczorem 8 września 1999 r. ulice były wyludnione, cały kraj śledził mecz piłkarski Polska-Anglia. Byłem wtedy młodym dziennikarzem, siedziałem u znajomych, kiedy odezwała się moja komórka (wówczas nowinka technologiczna).

Dzwonił człowiek, który w latach 90. dostarczał kradzione w Berlinie samochody gangsterowi z Trójmiasta Nikodemowi Skotarczakowi „Nikosiowi”.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej