W piątek radni PiS zaapelowali do prezydenta Szczecina Piotra Krzystka, by podjął "męską decyzję", czy remontuje Labirynt, czy nie. Zniszczona rzeźba – fontanna znajduje się na skwerze u zbiegu al. Wojska Polskiego i pl. Zwycięstwa. Radni PiS przypomnieli pomysł sprzed dwóch lat, by rzeźbę usunąć i urządzić w tym miejscu parklet, czyli minipark – skwer z ławkami i zielenią. Argument: to tańsze wyjście niż remont rzeźby.

Radny Marcin Pawlicki, który w poprzedniej kadencji był wiceprezydentem ds. komunalnych i sprawa rzeźby mu podlegała, przedstawił wizualizacje skweru przygotowane w 2017 roku na zlecenie ZUK (Pawlicki poprosił o nie miasto w interpelacji złożonej w połowie marca).

„Z dziełem artysty wygrywa kicz i tandeta

Na taką aktywność radnych PiS ostro zareagowali dwaj szczecińscy aktywiści: Igor Podeszwik z Inicjatywy Nowy Szczecin oraz Mariusz Łojko, który stoi na czele stowarzyszenia Ocalmy Zabytek. Obaj już w 2017 mocno zaangażowali się w obronę tej rzeźby. Zbierali podpisy pod listem do prezydenta Szczecina z apelem, by zachować ostatnią, ocalałą w mieście rzeźbę profesora Ryszarda Wilka. Udało się.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej