Aleję kwiatową wypełniły kramy z wędlinami, bochnami chleba na zakwasie i rękodziełem.

U producenta pacynek z Wielkopolski kupić można na przykład zające – te duże są po 160 zł, a małe, które dziecko zmieści w kieszeni, po 80 zł. Różnica w cenie nie jest tak znaczna, bo jak informuje producent, „z tymi małymi zającami jest więcej szycia niż z dużymi”.

Sporym zainteresowaniem cieszą się wyroby z drewna – deski czy łyżki. Są dwa stoiska z wiklinowymi koszyczkami – cena od 20 do 50 zł – w zależności od rozmiaru.

Kto planuje kupić wędliny, ten powinien się przygotować, że będzie musiał postać w kolejce. Są pasztety, kaszanka, palcówka, a nawet pieczone rolady z boczku. Na jednym ze stoisk klienci stali głównie po białą kiełbasę – 22 zł za kilogram. - Ma dużo czosnku i majeranku - zachęcała sprzedawczyni.

Na alei kwiatowej kupić można także polski czosnek – na dodatek z pól koło Stargardu. Czosnek ma certyfikat, że został wyprodukowany na zachodniopomorskich ziemiach. Od razu trzeba kupić kilogramową siatkę, która kosztuje 30 zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej