– Według analiz Biura Studiów Służby Bezpieczeństwa przed upadkiem PRL w czynną działalność opozycyjną w Polsce zaangażowanych było około 15 tys. osób – mówi Andrzej Milczanowski, emerytowany prawnik, były więzień sumienia i działacz antykomunistycznego podziemia, który w nowej Polsce został szefem Urzędu Ochrony Państwa i MSW. – Jestem pewien, że SB miała wiarygodne analizy.

Wiele z tych osób przez ostatnie trzydzieści lat zmarło. Jednak ubiegających się o status „działacza opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowanej z powodów politycznych” wciąż przybywa. Tak jak w II RP wraz z upływem lat przybywało legionistów, a w czasach PRL rosła liczba kombatantów zrzeszonych w Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.

Najwięcej weteranów walki z komuną zarejestrowano do tej pory w województwach mazowieckim, dolnośląskim i śląskim. Najmniej – w opolskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim. Najczęściej to działacze podziemnych struktur „Solidarności”, rzadziej takich organizacji jak Konfederacja Polski Niepodległej czy Federacja Młodzieży Walczącej albo Ruch Młodej Polski. Zdarzają się wnioski osób, które w czasie upadku PRL miały po piętnaście lat.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej