Pracuje w jednej ze szczecińskich podstawówek. Nie chce ujawniać swojego nazwiska, bo - jak tłumaczy – chciałby jeszcze popracować w zawodzie. Jeśli rząd Prawa i Sprawiedliwości nie dojdzie do porozumienia ze związkami zawodowymi, wraz z nauczycielami z całej Polski 8 kwietnia rozpocznie strajk bezterminowy.

Mówi nauczyciel szczecińskiej podstawówki

Sonia Mrzygłocka-Pyć: Dlaczego został pan nauczycielem?

Nauczyciel szczecińskiej podstawówki: - Zostałem nauczycielem trochę przez przypadek. Przede wszystkim jestem muzykiem, ale zawód artystyczny nie daje poczucia stabilności finansowej. Nie oznacza to jednak, że nie lubię pracy w szkole. Spełniam się w tym zawodzie. Uwielbiam pracę z dziećmi. W szkole jestem już od 11 lat.

Spełnia się pan jako nauczyciel, to dlaczego ten strajk?

- Pochodzę z rodziny z tradycją nauczycielską. Nauczycielką była moja mama i jej ciocia. Także wiem od zawsze, z czym się ta praca wiąże. Pamiętam, jak moja mama wykonywała misjonarską pracę. Harowała za psie pieniądze. I takie właśnie misjonarstwo funduje nam dziś rząd.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej