Porwaniem 25-letniej kobiety i jej 3-letniej córki, do którego doszło przed tygodniem w Białymstoku, żyła cała Polska. Policja uruchomiła system Child Alert, dzięki świadkom mężczyzna oraz jego żona i córka zostali odnalezieni.

Prokuratura potraktowała to jako zwykła porwanie, a nie uprowadzenie rodzicielskie (dochodzi do niego, kiedy jeden rodzic bez zgody drugiego zabiera dziecko, do którego też ma prawa). Cezary R. został tymczasowo aresztowany przez sąd.

Batalia o dziecko

Jak poinformowała w środę Wirtualna Polska, ten sam Cezary R. w szczecińskiej prokuraturze podejrzany jest o pomoc w uprowadzeniu dziewięcioletniej Leny. Jej historię kilka razy opisywała „Wyborcza”.

Jej matka, prawniczka, która studiowała w Szczecinie, w 2011 r. rozstała się ze swoim niemieckim partnerem polskiego pochodzenia, Thomasem. On pojechał do Niemiec, ona została z ich córeczką w Polsce. Thomas przyjeżdżał do Polski na spotkania z córką. Podczas jednego z nich, w 2012 r., wywiózł dziecko do Niemiec (miał wtedy, podobnie jak matka, prawo do opieki, więc nie popełnił przestępstwa). Za Odrą rozpoczęła się sądowa batalia o dziewczynkę. Ostatecznie matka ją przegrała. Przez cały ten czas, czyli około półtora roku, nie widziała swojej córki. Zdesperowana matka na ulicy porwała własne dziecko i zawiozła do Polski. W efekcie, po oddaniu się w ręce tamtejszej prokuratury, 19 miesięcy siedziała w niemieckim więzieniu. Dziewczynką zajmowała się wtedy w Polsce babcia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej