Powodem jest konieczność remontu betonowej konstrukcji, która jest pozostałością po kopalni kredy znajdującej się do lat 20. XX wieku w miejscu jeziora.

– Od przyszłego tygodnia rozpoczną się intensywne prace przy demontażu zniszczonych przez spadające gałęzie balustrad. Dodatkowo z mostku zerwana zostanie nierówna nawierzchnia – wyjaśnia powody remontu Andrzej Kus, rzecznik miasta ds. gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.

Pod mostkiem mogą przejść jedynie migrujące ropuchy, dla których zostawiono miejsce. Ustawiony płot zagradza jednak dostęp do placu budowy mieszkańcom oraz turystom. Prace obejmą także remont pobliskich schodów, w których uzupełnione zostaną wszystkie ubytki. W przejściu pomalowane zostaną ściany. Odświeżone oraz pomalowane będą też pobliskie barierki oraz latarnie.

Remont kosztować będzie 135 tys. zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej