Dzisiaj „śledzik” poprzedzający Środę Popielcową będącą w tradycji katolickiej pierwszym dniem wielkiego postu. W wielu szczecińskich knajpach przygotowano firmowe śledzie, często w promocyjnych cenach. Chociaż to województwo pomorskie ma na liście produktów tradycyjnych zarejestrowanych najwięcej potraw ze śledzi, to w środowisku mistrzów kucharskich panuje opinia, że „Szczecin w śledziach rządzi”.

Śledź, pigwa, dym

W miniony weekend coroczny konkurs na oryginalne śledzie zorganizował w Teatrze Małym szczecińskie stowarzyszenie Slow Food.

Wygrał, znany w przeszłości m.in. z szefowania kuchni w świnoujskim Radissonie, Krzysztof Kucharczyk, który stworzył „Śledzia bałtyckiego w zalewie pigwowej”.

– Mam nadzieje, że zwyciężyła moja miłość do gotowania i pasja – mówi Kucharczyk. – Śledź, wcześniej obsmażony, wylądował w nalewce pigwowej z octem, solą i cukrem. Resztę zrobiły dodatki, m.in. kawior z żubrówki – ten kawior to dzieło kuchni molekularnej, w której się specjalizuję. Całość została delikatnie odymiona dymem z drzewa wiśniowego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej