Poseł Stanisław Gawłowski został tymczasowo aresztowany w kwietniu 2018 r., po tym jak szczecińska delegatura Prokuratury Krajowej zarzuciła mu popełnienie pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym (teraz zarzutów jest łącznie siedem, w tym cztery o charakterze korupcyjnym). Gawłowski wyszedł na wolność w lipcu, po trzech miesiącach spędzonych za kratami i wpłaceniu przez bliskich półmilionowej kaucji.

Teraz okazuje się, że pobytowi posła w Areszcie Śledczym w Szczecinie towarzyszył wewnętrzny skandal w służbie więziennej, o którym wszystkie zainteresowane strony postanowiły milczeć.

„Klawisz” pomógł posłowi?

W związku z tą sprawą, Prokuratura Okręgowa w Szczecinie od wielu miesięcy prowadzi śledztwo przeciwko funkcjonariuszowi służby więziennej z Aresztu Śledczego w Szczecinie.

W sierpniu ub.r., a więc miesiąc po opuszczeniu aresztu przy ul. Kaszubskiej przez Gawłowskiego, funkcjonariusz, który miał z nim kontakt za kratami został zatrzymany. Prokurator przedstawił mu zarzut z art. 231 kodeksu karnego. Ten mówi o przekroczeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego (grozi za to do trzech lat więzienia). O co chodzi?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej