Autobus u numerze bocznym 1571 jest jednym z osiemdziesięciu, które w połowie lat 90. kupiło na kredyt miasto. Przez lata były filarem autobusowej komunikacji, zastępując inną legendę – węgierskie ikarusy. Od dawna nie uchodziły już jednak za pojazdy wygodne dla pasażerów. Słynęły z niezbyt szczelnych okien, co powodowało, że pomiędzy warstwy szyb dostawała się woda. Okno wyglądało wówczas jak bardzo cienkie akwarium. Zdarzały się pojazdy, w których zanim ekipa z zajezdni usunęła wodę, zakwitały w niej glony.

Wycofanie tych wysokopodłogowych pojazdów jest możliwe, bo w ostatnich tygodniach spółka SPA „Klonowica” wzbogaciła się o szesnaście nowych, hybrydowych autobusów. Wcześniej pojazdów z serii B10M pozbyła się spółka SPA „Dąbie”.

– Data pierwszej rejestracji autobusu, który będzie żegnany, to 17 sierpnia 1995, od tego dnia pojazd o numerze bocznym 1571 przewiózł miliony pasażerów – mówi Hanna Pieczyńska, rzecznik SPA „Klonowica”. – Chętnych, aby towarzyszyć przyszłemu emerytowi w ostatniej drodze, zapraszamy na kurs, który planowany jest w najbliższy piątek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej