W części polskich szkół na zwolnienia lekarskie poszli właśnie nauczyciele. To fragment płacowego protestu, koordynowanego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wcześniej o podwyżki w podobny sposób, skutecznie walczyli policjanci, których dopadła „psia grypa”, jak sami mówili o tej chorobie.

Na masowych zwolnieniach są też od kilku dni pracownicy administracyjni sądów.

Wezwanie na komisję

W województwie zachodniopomorskim sądowy protest dotknął przede wszystkim Koszalin, a w okręgu szczecińskim – Stargard (w Szczecinie pracownicy sądów ograniczyli się do manifestacji). Na zwolnieniach lekarskich, oficjalnie z powodu przemęczenia i różnych dolegliwości, jest od kilku dni ponad połowa administracyjnego personelu Sądu Rejonowego w Stargardzie.

W poniedziałek w domach niektórych z tych osób pojawili się przedstawiciele ZUS.

– Wręczyli mi wezwanie na komisję lekarską na środę – opowiada jedna z osób przebywających na zwolnieniu. – Uważam to za szykanę za udział w proteście. Mam tyle schorzeń, że zwolnienie mi się należało. Przecież na zwolnieniu jestem od niecałego tygodnia, tak krótkich zwolnień się nie kontroluje. No, chyba że zwróci się o to pracodawca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej