Jarosław Zieliński prowadzi sklep Lampion z artykułami elektrycznymi od lat 90. Ulokował się wówczas w 30-metrowej piwnicy przy ul. Jagiellońskiej 4, to były złote czasy drobnego handlu. Ostatnie lata są jednak coraz trudniejsze.

– To nie tylko markety, które zabrały część klientów – mówi przedsiębiorca o przyczynach spadku obrotów. – Także samo miasto, wysiedlając ludzi z dziesiątków kamienic i zapowiadając wielką rewitalizację, zabrało mi lokalnych klientów.

Stawka oderwana od rynkowych realiów

Umowa najmu z Zarządem Budynków i Lokali Komunalnych wciąż jednak opiera się na starych zasadach. Zieliński płaci miesięcznie niemal jedenastokrotność tzw. stawki podstawowej najmu za metr kwadratowy. Ta z biegiem lat rosła i wynosi dziś 3 zł. Efekt: czynsz w wysokości 1507 zł brutto miesięcznie.

Przedsiębiorca ma niezaprzeczalny dowód na to, że ZBiLK łupi go, żądając czynszu, który oderwany jest od rynkowych realiów. Jarosław Zieliński prześledził bowiem losy przetargu, który ZBiLK przeprowadził w październiku 2017 roku. Miasto zaoferowało wówczas pod najem 20 lokali użytkowych, część także w piwnicach. Znaleźli się chętni na 10 nieruchomości. Wśród nich była piwnica niemal w sąsiedztwie, też przy ul. Jagiellońskiej. Wylicytowana stawka za metr kwadratowy sięgnęła 8,10 zł. Warto też zwrócić uwagę na stawki za metr wylicytowane w parterowych częściach. Przy ul. Jagiellońskiej to 27 zł, przy al. Wyzwolenia (w rejonie Niebuszewa) 23 zł, przy ul. Królowej Jadwigi 18,42 zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej