Ten list to dalszy ciąg walki trzech rodzin z Pogodna o prawo do dojazdu i dojścia do swoich domów.

Teraz takiej możliwości nie mają, bo ich sąsiad jest właścicielem jedynej prowadzącej do tych domów drogi. Na dojazdowym odcinku postawił ogrodzenie. O sprawie było głośno w czasie kampanii wyborczej do samorządu. To wtedy Maciej Piotrowski zdecydował się walczyć o drogę, protestując przed magistratem. W razie wygranej, pomoc obiecał mu starający się o urząd prezydenta poseł PO Sławomir Nitras (odpadł po pierwszej turze), było też spotkanie z wiceprezydentem Danielem Wacinkiewiczem.

CZYTAJ TEŻ: Sąsiedzi utrudniają im dojście do domów. Teraz mają za to płacić. Wielka awantura o małą drogę

Jesteśmy bezsilni, to akt desperacji

– Ten list to akt desperacji – mówi „Wyborczej” Maciej Piotrowski. – Jesteśmy bezsilni. Parkujemy na innej ulicy. Nie możemy dojechać samochodem. Nasze garaże stoją puste. Możemy jeszcze dojść pieszo do naszych domów, furtka jest otwarta, bo sprawa o drogę jest w sądzie [teraz przed NSA, w poprzednich instancjach sąsiedzi przegrali – red.].

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej