To wina władz państwowych, które oddały pola radykałom, doprowadzając w tym roku do kompletnego chaosu.

Szczecińskiemu marszowi, organizowanemu przez podobne środowiska co w Warszawie (m.in. ONR i Młodzież Wszechpolska) nie towarzyszą aż tak duże emocje. Nigdy nie doszło u nas do bójek, ale dla wielu szczecinian nie do zaakceptowania były sztandary faszyzującego ONR i nienawistne hasła skandowane na melodie kibolskich przyśpiewek.

Tak, łatwo wyjść na ulice i krzyczeć „śmierć wrogom ojczyzny”. Znacznie trudniej o osobistą refleksję nad tym, co dzisiaj oznaczają pojęcia „patriotyzm”, „wolność”, „niepodległość”. To wymaga wysiłku, takiego, jaki podjęli uczestnicy projektu „Sto flag na sto lat”. Jego finał poznamy w niedzielę na pl. Solidarności. To efekty kilkutygodniowej pracy grupy mieszkańców: sto, często bardzo osobistych, wynikających z własnych marzeń i idei flag.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej