W interpelacji (cała treść zamieszczamy na końcu tekstu) posłowie zwracają uwagę, że wypłacane prze pół roku Tomaszowi Hincowi odszkodowanie z tytułu zakazu konkurencji jest skandalicznie wysokie, jak na osobę, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z branżą chemiczną. Podają też w wątpliwość zasadność zawierania takiej umowy z Tomaszem Hincem.

Dlaczego wojewoda dostał 340 tys. zł od Grupy Azoty?

Należący do Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Hinc w 2016 r. dzięki partii został wiceprezesem Grupy Azoty SA z miesięcznym wynagrodzeniem sięgającym 80 tys. zł (wcześniej był dyrektorem Totalizatora Sportowego w Szczecinie i Koszalinie). Wtedy też podpisał z Azotami umowę o zakazie konkurencji. Mówi ona o tym, że po zmianie miejsca pracy przez pół roku nie wolno pracować w tej branży (chemicznej) i wykorzystywać zdobytej wiedzy. W zamian jest finansowa rekompensata.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej