Na błąd w haśle umieszczonym na wielkim banerze zwróciła uwagę nasza czytelniczka, zawodowa anglistka, chociaż – jak łatwo się przekonać – to językowe niedbalstwo jest czytelne dla każdego władającego podstawami tego języka.

Trudne słowo „fight”

Baner wisi na ścianie samotnej kamienicy przy pl. Żołnierza. Widać na nim postrzępiony i podziurawiony kulami biało-czerwony sztandar. Reszta to słowa. Największe układają się w hasło „Poland first to figth”.

Niżej autorzy plakatu przechodzą już na język polski i przypominają:

„01.09.1939 Agresja III Rzeszy na Polskę” i „17.09.1939 Agresja Związku Sowieckiego na Polskę”.

Plakat wieńczą loga i nazwa „Instytut Pamięci Narodowej” oraz hasztag #mojaniepodległa.

Angielskie hasło w tłumaczeniu teoretycznie brzmi: „Polska pierwsza do walki”.

Tyle że w rzeczywistości tak nie da się tego przetłumaczyć. Błąd na banerze tkwi w słowie „figth”. Autorowi przestawiły się dwie ostatnie litery. Słowo „walka” powinno być napisane jako „fight”. To niby niewielka literówka, ale akurat dotyczy największych liter na plakacie. W uproszczeniu można to porównać do tego, jakby po polsku napisano np. „Polska pierwsza do walkie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej