PO zainaugurowała kampanię „Karawana wstydu”, która ma uświadamiać mieszkańcom Polski, ile zarabiają politycy PiS i związani z nimi ludzie. Chodzi o osoby, które dostały wysokie premie i nagrody na państwowych posadach, awanse, synekury w spółkach skarbu państwa. Podczas wtorkowej konferencji zachodniopomorscy posłowie PO prezentowali billboard z podobizną wojewody Tomasza Hinca i hasłem „Zarabiał tyle co ty, teraz został milionerem. 1,4 mln zł w latach 2016-17 dostał dzięki PiS”.

Tomasz Hinc przez cały ubiegły rok piastował stanowisko wiceprezesa Grupy Azoty (największym akcjonariuszem jest skarb państwa – 33 proc.). Odpowiadał za logistykę i strategię zakupową. Łączna pensja za ubiegły rok to 892 tys. zł. Za osiąganie w 2017 r. celów Hinc może zyskać jeszcze 687 tys. zł premii. Wtedy zarobi 1,58 mln zł. Rezerwa na premię w budżecie firmy już jest, ale rada nadzorcza jeszcze jej nie zatwierdziła. W tym roku Hinc zarobi mniej, roczne zarobki wojewody to 120 tys. zł, zaledwie 13 proc. rocznego wynagrodzenia w Azotach – i to bez premii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej