Szczecin chce iść śladem innych europejskich – a od niedawna także polskich – miast i stworzyć w tym miejscu tzw. woonerf. To nowy rodzaj przestrzeni miejskiej.

Woonerf. O co w tym chodzi?

Nazwa pochodzi z języka holenderskiego i oznacza po prostu „ulicę do mieszkania”.

Chodzi o takie przekształcenie jezdni, by pierwszeństwo na niej mieli piesi i rowerzyści, ale też, by nadal mogły po niej jeździć samochody. Bo woonerf to jezdnia i deptak w jednym.

W takiej przestrzeni jest miejsce na letnie ogródki, ławki, drzewa, infrastrukturę rowerową. To miejsce spacerów i spotkań. Ale takie, w którym nie zamyka się ruchu kołowego.

Rayskiego jako woonerf? To świeża sprawa

– Decyzja o takim przekształceniu ul. Rayskiego zapadła w marcu. W tym tygodniu odbędzie się pierwsze, organizacyjne spotkanie w bardzo wąskim gronie – mówi Paweł Adamczyk, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska, który za ten pomysł odpowiada. – W tym roku odbędą się konsultacje z właścicielami sklepów, mieszkańcami. Powstaną wizualizacje, stworzona zostanie koncepcja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej