Spektaklowi nie towarzyszyła żadna informacja o tym, że Teatr Współczesny finansowany jest przez Miasto Szczecin, że jego sukcesy to efekt konsekwentnego wspierania przez miasto wydarzeń z kręgu tak zwanej kultury wysokiej. W towarzyszących transmisji blokach reklamowych było o tabletkach do ssania, skutecznych niezwykle, o opatentowanej formule na zniszczoną cerę, niepokornym samochodzie, który na dodatek parkuje sam, numerze jeden na przypaloną patelnię, majonezie z regionu, w którym mocno wieje, panelach za 19,90 zł oraz o tym, jak znaleźć hotel w najlepszej cenie.

Nie było natomiast nic o tym, że Miasto Szczecin szuka miejsca, w którym chciałoby wybudować nową siedzibę dla twórców, którzy byli bohaterami wtorkowego wieczoru w TVP „Kultura”.

Milczą na ten temat również oba oficjalne portale miejskie: szczecin.eu i szczecin.pl. Na stronach głównych ważniejsze okazały się informacje o strażnikach miejskich, którzy uratowali mewę znalezioną na przejściu dla pieszych na ruchliwym odcinku al. Wyzwolenia oraz o wizycie w Szczecinie Darka „Stolarza” Wardziaka – najsłynniejszego, jak twierdzi oficjalna miejska witryna, stolarza w naszym kraju, znanego z programów telewizyjnych, gotowego podzielić się z gośćmi Targów Bud-Gryf tajemnicami umiejętnego majsterkowania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej