Tekst opublikowany w szczecińskiej „Gazecie Wyborczej” 15 listopada 2000 r. pod tytułem „Ostatnie chwile Krzysztofa G.”

Krzysztof G. podejrzany był o to, że w sobotę (11 listopada 2000) ok. godz. 9 w podwarszawskim Halinowie zastrzelił narzeczoną swojego brata 26-letnią Małgorzatę R.

– Zginęła na miejscu, dostała co najmniej cztery kule – mówili policjanci z Mińska Mazowieckiego. Kiedy padły strzały, oprócz G. i Małgorzaty R. w domu byli rodzice zabójcy, a także jego drugi brat z żoną. Wszyscy widzieli, jak chwilę po zabójstwie mężczyzna wsiada do samochodu i odjeżdża. – Nie wiedzieli, co się dzieje – mówią o rodzinie G. policjanci z Mińska. – Nikomu przez myśl nie przeszło, że on może zrobić coś takiego. Całe życie był zwyczajny, bezbarwny, nie miał nawet żadnego hobby.

Jednak według stołecznych policjantów, którzy sprawę przejęli w sobotę po południu, za zabójstwem mógł stać konflikt: Małgorzata R., zanim związała się z jego bratem, była kiedyś dziewczyną Krzysztofa. Później policja stwierdziła, że Krzysztof G, zabił Małgorzatę R. przypadkowo. Dziewczyna zamieszkała w Halinowie kilka dni wcześniej. Spała w łóżku narzeczonego (on sam położył się w pokoju obok). Nakryła się kołdrą po czubek głowy. Według policji Galemba był przekonany, że strzela do brata. Domownicy zeznali, że bracia byli w konflikcie, ale nie wyjaśnili, jakie było ich podłoże.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej