Projekt zaczął się w lutym. Agnieszka napisała do mnie na Facebooku z informacją, że chce robić zdjęcia kobietom. Do fotografii miały być dołączone hasła zaczynające się od „Mam prawo do...”. Znamy się od lat, więc zaproponowała mi udział.

Pomysł bardzo mi się spodobał. Przez kilka dni zastanawiałam się, co chciałabym powiedzieć. W końcu padło na hasło „Mam prawo odmawiać”. To przez większą część życia sprawiało mi ogromny problem. Bo przecież grzeczne dziewczynki są posłuszne. Kiedy ktoś prosi, zawsze z chęcią pomagają, biorą na siebie czyjeś problemy, kolejne projekty czy też zobowiązują się do rzeczy, których wcale nie mają ochoty robić. Poza tym odmowa często spotyka się z niechęcią, ludzie obrażają się, gdy im się odmawia. Dlatego też odmawianie staje się dla osoby odmawiającej stresujące.

Byłam ciekawa, co mówią inne kobiety. I co sprawiło, że Agnieszka postanowiła zrobić takie zdjęcia.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej