Sygnał o tym, że coś dziwnego dzieje się przy ul. Sławomira, otrzymaliśmy pod koniec listopada 2018 roku. Jako autorzy serii książek „Podziemny Szczecin”, kończyliśmy właśnie prace nad trzecią częścią.

Co kryła piwnica?

Na pozór sygnał nie zwiastował niczego szczególnego. Ot, po prostu w piwnicy oficyny jakiegoś przedwojennego domu zapadła się płytka w podłodze.

Wślizgujemy się do niewielkiej jamy pod posadzką piwnicy. Nad nami ziemia, po bokach drewniane belki. Wygląda to na korytarz, w którym doszło do zawalenia się części konstrukcji. Jama opada stromo w dół. Kilka metrów dalej dostrzegamy dziurę, mającą wielkość piłki plażowej. Sięgamy po łopatę. Słyszymy jak odgrzebywana ziemia spadając powoduje plusk wody. Po chwili otwór jest na tyle szeroki, że możemy się przezeń wczołgać.

Stojąc po uda w wodzie w czymś w rodzaju przedsionka obudowanego rozpadającymi się dechami, patrzymy na tunel z betonowych prefabrykatów, który ciągnie się gdzieś dalej. Zbyt dobrze znamy takie konstrukcje. Nie mamy wątpliwości: otwór w piwnicy prowadzi do schronu z czasów II wojny światowej.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej