Zakładam, że ostatnia medialna aktywność zarządcy komisarycznego PŻM i promowanie własnych niewątpliwych „sukcesów” ma na celu udowodnienie resortowi, że tak właśnie powinno się stać, że zarządca komisaryczny jest niezbędny.

***

Aby zrozumieć dzisiejszą sytuację PŻM, należy zacząć od definicji pojęcia „Przedsiębiorstwo Państwowe” – bo właśnie czymś takim jest Polska Żegluga Morska. Tego typu „twór” działa na podstawie dwóch ustaw jeszcze z 1981 roku: o przedsiębiorstwach państwowych oraz o samorządzie przedsiębiorstwa państwowego. To przepisy zupełnie inne od Kodeksu spółek handlowych z roku 2000, regulującego działalność praktycznie wszystkich spółek zarówno prywatnych jak i tych z udziałem skarbu państwa.

W świetle Kodeksu spółek handlowych zarząd firmy ma obowiązek zgłosić upadłość w momencie kiedy wartość długów przewyższa majątek firmy i to pod rygorem odpowiedzialności karnej. Chodzi tu m.in. o to, by chronić wierzycieli bankruta, aby i oni nie podzielili losu firmy, która znalazła się w finansowych tarapatach. Trzymając się tej zasady, wniosek o upadłość złożył ówczesny zarząd naszego szczecińskiego ST3-Offshore w roku 2017.

CZYTAJ TAKŻE: Wniosek o upadłość wycofany. Wielka fabryka ma nową szansę. Uratują 500 miejsc pracy?

Ustawę o PP tworzono w czasach, kiedy o wolnym rynku nikt nic nie wiedział, ba nawet o nim nie marzył

Nie przewidziano więc żadnego wentylu bezpieczeństwa dla wierzycieli – właściciel, czyli Skarb Państwa, nie ma obowiązku pokrywania strat PP. Jedne co Skarb Państwa może zrobić, gdy PP jest w złej sytuacji, to wyznaczyć zarząd komisaryczny: albo osobę fizyczną (jak w przypadku PŻM) albo prawną. Niestety statusu wierzycieli nie reguluje żadne ustawodawstwo – jeśli więc PP popada w kłopoty, wierzyciele mogą się jedynie modlić o dobrą wolę państwa.

Kolejna różnica: w spółce kodeksowej jest rada nadzorcza, kontrolująca pracę zarządu oraz całej spółki. Zarząd – lub w jego imieniu dyrektor wraz z zastępcami – zarządza firmą. W PP funkcję rady nadzorczej oraz zarządu pełni rada pracownicza wyłaniana z grona pracowników i licząca przeważnie 15 członków. Jest to też substytut super związku zawodowego załogi.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej