Zakładam, że ostatnia medialna aktywność zarządcy komisarycznego PŻM i promowanie własnych niewątpliwych „sukcesów” ma na celu udowodnienie resortowi, że tak właśnie powinno się stać, że zarządca komisaryczny jest niezbędny.

***

Aby zrozumieć dzisiejszą sytuację PŻM, należy zacząć od definicji pojęcia „Przedsiębiorstwo Państwowe” – bo właśnie czymś takim jest Polska Żegluga Morska. Tego typu „twór” działa na podstawie dwóch ustaw jeszcze z 1981 roku: o przedsiębiorstwach państwowych oraz o samorządzie przedsiębiorstwa państwowego. To przepisy zupełnie inne od Kodeksu spółek handlowych z roku 2000, regulującego działalność praktycznie wszystkich spółek zarówno prywatnych jak i tych z udziałem skarbu państwa.

W świetle Kodeksu spółek handlowych zarząd firmy ma obowiązek zgłosić upadłość w momencie kiedy wartość długów przewyższa majątek firmy i to pod rygorem odpowiedzialności karnej. Chodzi tu m.in. o to, by chronić wierzycieli bankruta, aby i oni nie podzielili losu firmy, która znalazła się w finansowych tarapatach. Trzymając się tej zasady, wniosek o upadłość złożył ówczesny zarząd naszego szczecińskiego ST3-Offshore w roku 2017.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej