Złomowanie statków kojarzy się powszechnie, i zresztą słusznie, z największymi azjatyckimi złomowiskami, gdzie trafiają finalnie stare i duże, również europejskie, statki. W takich właśnie miejscach kończą życie niemal wszystkie jednostki naszych szczecińskich armatorów, czyli m.in. PŻM, Euroafrica czy też promy PŻB. Są to duże jednostki i cena złomowa (jaką płacą stocznie armatorowi) jest najwyższa właśnie w Azji – nie tylko z uwagi na skalę tych stoczni, czy tanią siłę roboczą, ale z uwagi na brak norm ochrony środowiska.

Tymczasem cały proceder nie musi być ani niebezpieczny, ani szkodliwy dla środowiska, za to może przynosić niemałe dochody. O czym za chwilę.

Jak to robią w Azji

Wielu z nas ma przed oczami sceny z takich złomowań....

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej