Zawsze była na łasce i niełasce państwa. Ale tak źle, jak teraz, nie było jeszcze nigdy. Obecny rząd nie może sobie jednak pozwolić na jej upadek. Tu nie chodzi o biznes, a o politykę. Nie chodzi o prawo i prawdę, a o propagandę. I choćby to miało kosztować setki milionów złotych, Gryfia będzie trwać – aż do wyborów.

***

26 września przekonali się o tym wszyscy uczestnicy rejsu organizowanego przez branżę morską z okazji Światowego Dnia Morza. Ze zdziwieniem spostrzegli, że w całej Gryfii praktycznie nic się nie dzieje. Nie było widać żadnych statków w dokach.

– Co się stało z ich zamówieniami? Przecież to była taka duża stocznia? – pytali ludzie.

Kilka dni temu w Gryfii stał tylko jeden statek. Jeśli skonfrontujemy to z faktem, że cała MSR Gryfia zatrudnia 700 osób (w Świnoujściu nieco ponad 100, w Szczecinie prawie 600), to nie trzeba być geniuszem biznesu, by dojść do wniosku, że coś tu nie gra. Nasuwa się pytanie: Z czego ci pracownicy mają płacone wynagrodzenia?

Prawidłowa odpowiedź jest równie skomplikowana jak znalezienie rozwiązań dla słynnego równania pola grawitacyjnego niejakiego Einsteina. Czy to prawda, co mówi gminna plotka, że finansowanie Gryfii zabezpieczają comiesięczne dotacje (dofinansowanie) od właściciela? A czy prawdą jest kolejna pogłoska, że PŻB dokonała jakiejś bliżej nieokreślonej przedpłaty (10 mln zł?) za nowy prom, którego jeszcze nie ma?

CZYTAJ TAKŻE: Stępka na pochylni. Kiedyś budowaliśmy socjalizm, teraz budujemy prom(y)

***

O tym, że to przedsiębiorstwo państwowe jest w katastrofalnej sytuacji finansowej, świadczy choćby fakt, że nie jest w stanie sfinalizować umowy na nowy prom dla PŻB. Nie ma nawet jego dokumentacji projektowej. Kiedy więc może rozpocząć się budowa tej jednostki, znanej już w całej Europie? Jeszcze niedawno optymiści mówili, że stanie się to najwcześniej pod koniec czerwca 2018 roku. Teraz mówi się o końcu września 2018. Albo wręcz o roku 2019.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej