Historia zaczyna się w samo południe w Krakowie zaznaczonym w scenografii przez tło z wielkiej pocztówki z sukiennicami na rynku. To zapowiada stylową komedię retro z aurą epoki. Bo też cała frajda z tego przedstawienia oparta jest na zabawie.

Najpierw musiał ją mieć Carl Laufs z Wilhelmem Jackoby z Towarzystwa Karnawałowego w Moguncji, wymyślając pod koniec XIX wieku oryginał. Sztukę przetłumaczyli i zgrabnie spolszczyli na scenę Teatru Polskiego w Szczecinie reżyser Marek Gierszał i Herbert Kaluza.

CZYTAJ TEŻ: Sensacyjny nabytek za 78 tys. złotych. Wyjątkowy zbiór, a jedna praca jest szczególnie ciekawa

Aluzje do polskiej kultury

Jej główny bohater Maurycy Stolnik (w tej roli Michał Janicki) chce zaimponować sąsiadowi z Biedulin Szlacheckich wrażeniami z wizyty w metropolii.

Namawia więc mieszkającego w Krakowie bratanka, by ten załatwił mu krótką wizytę w... szpitalu wariatów. Alfred (bratanek) jednak, nie informując wuja, zamiast do domu wariatów zaprowadza go do pensjonatu pana Bielańskiego. Rzecz się jeszcze bardziej skomplikuje, bo brani za wariatów osobliwi goście hotelu odwiedzają Stolnika w jego włościach.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.