Józef Kijowski, jeden z tysiąca Polaków obecnych na początku lipca 1945 roku w Szczecinie, w swoim pamiętniku przedstawił ówczesną sytuację w mieście w kilku zdaniach: "Jakiekolwiek zapasy żywności w mieście skończyły się dawno. W mury miasta zaczął wkradać się głód. A nieodłącznym towarzyszem głodu jest tyfus. Na wejściowych bramach domów coraz częściej wychudzona ręka kreśli słowo ?tyfus ?. W mieszkaniach spotykano trupy w fotelach, łóżkach itd. nie tylko pomordowanych i samobójców, lecz zmarłych z głodu i tyfusu".

"Szczecin pozostanie niemiecki"

Kiedy 5 lipca o godzinie 18 niemiecki burmistrz przekazywał Szczecin prezydentowi Piotrowi Zarembie, w protokole zapisano, że Polacy przejmują miasto "w takim stanie, w jakim ono jest".

- Żadnej inwentury, żadnego remanentu ani spisu - wspominał Zaremba.

SZCZECIN 1945. TAK 70 LAT TEMU RODZIŁ SIĘ POLSKI SZCZECIN

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej